Przejdź do głównej zawartości

Rozdział dziewiąty

************************************
Dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam do dalszego komentowania mojego bloga ;**
Życzę miłej lektury ;)
Pozdrawiam ;)
************************************

                   Kiedy Przemek zobaczył, że Karolina bierze z lady kwiaty, poczuł kłucie w sercu. Czyżby zazdrość? Zamyślił się, ale nie na długo, ponieważ Karolina, podczas gdy układała bukiet ukłuła się w palec.

- Auć, fuckin’ shit – powiedziała cicho, po czym przyłożyła zraniony palec do ust.

- Od kogo kwiaty? – spytał Przemek, gdy wychodzili ze studia. Starał się, żeby w jego głosie nie dało się czuć złości.
- Chcesz znać prawdę, czy wolisz kłamstwo? – odpowiedziała pytaniem.
- Co za pytanie, oczywiście, że chcę znać prawdę. – rozchmurzył się.
- Od księdza Michała. – powiedziała ściszając głos.
- Zrobił Ci coś, a teraz przeprasza? – tym razem Karolina poznała, że Przemek się wkurzył.
- Czemu od razu przeprosiny, co? Po prostu chciał o sobie przypomnieć. W końcu dawno się nie widzieliśmy. – wolała skłamać. Przemek zauważył, że ją rozdrażnił, przeprosił i zmienił temat.

                   Po 20 minutach byli już w kawiarni. Kawiarnia była jakby podzielona na trzy pomieszczenia w różnych odcieniach. W głównej części dominowała czerwień. W pomieszczeniu obok dominowały kolory jasne, delikatne. Do trzeciej sali prowadziły kręte schody. Na dole postawione były biało-kremowe kanapy z jasno fioletowymi poduszkami. Oboje wybrali tą drugą salkę. Usiedli tuż przy oknie, na kremowych krzesłach z jasno-fioletowymi poduszkami. Na stoliku był biały, koronkowy obrusik, a na środku stał wazon z czerwoną różyczką oraz świecznik.

                   Przemek pomógł Karolinie przy zdejmowaniu kurtki. Po paru minutach przyszła kelnerka, by zostawić im karty menu.

- Co bierzesz? – spytał, gdy kelnerka odeszła od stolika, a oni zaczęli przeglądać menu.
- Cappuccino, a Ty? – odpowiedziała.
- Też lubisz cappuccino? – spytał.
- Czy lubię? To moja ulubiona kawa. – uśmiechnęła się.
- Ciekawe co jeszcze nas łączy. – na jego twarzy pojawił się uśmiech.

                   Gdy kelnerka wróciła, para złożyła zamówienie, po czym zajęli się wspominaniem starych dobrych czasów. Przemek był ciekawy co zmieniło się w życiu niegdyś nieśmiałej dziewczynki. Karolina zaś była ciekawa co się zmieniło u chłopaka, który w podstawówce chciał z nią chodzić. Mieli sobie tyle do powiedzenia. Nie starczyło im czasu na tą rozmowę.

                   Dochodziła już ósma. Przemek odprowadził Karolinę do domu.

- No to co, zapraszam na górę. – powiedziała uśmiechając się.
- Nie, coś Ty. Nie dzisiaj. – odparł.
- Oj, no chodź. Na chwilę. – prosiła tak słodko, że Przemek nie potrafił jej odmówić.
- Dobra, ale tylko na chwilę.
- No, na herbatkę. – uśmiechnęła się triumfalnie.

                   Weszli do domu. Kamienicę, w której mieszkała Karolina wybudowano w czasie przedwojennym. W czasie wojny miała ona spore znaczenie dla populacji żydowskiej. Brunetkę od zawsze interesowała historia tego miejsca. Wiedziała jednak na ten temat tylko to, że znajdowała się tu żydowska policja. Do piwnicy sporadycznie wchodziła, gdyż czasami gdy przechodziła wieczorami obok drzwi prowadzących do nich słyszała dziwne odgłosy, jakby krzyki. Po za tym znalazła w niej dwa martwe koty, co ostatecznie przekonało dziewczynę do schodzenia na dół.

                   Mieszkanie brunetki w niczym nie przypominało tego, że to nadal jedno z mieszkań w kamienicy. Z małego przedpokoju, w którym znajdowała się duża szafa na przedmioty nie mieszczące się w kuchni, odchodziły dwie pary drzwi. Jedne do dużej kuchni, a drugie zaś do salonu. Był większy niż kuchnia, o jasnym, delikatnie żółtym kolorze ścian z brązowymi meblami. Nowoczesności tego pomieszczenia dodawał jasny komplet wypoczynkowy, składający się z kanapy i dwóch bujanych foteli. Na ścianach powieszone zostały obrazy. Dalej były trzy pokoje: sypialnia rodziców, pokój jej starszego brata, Krystiana, obok pokój Karoliny.

                   W domu nie nikogo nie było. Krystian zapewne siedział na siłowni, a rodzice tymczasowo mieszkają w Chicago, tam pracują w mediach. Mama jest redaktorką gazety o gwiazdach, a tata jest fotoreporterem w lokalnej telewizji. Krystian jest od Karoliny starszy o rok. Po skończeniu liceum Krystian planuje iść na studia adwokackie. Karolina na razie uczy się w Technikum na kierunku organizacji reklamy.

                   Karolina zaparzyła herbaty dla siebie i jej gościa. Rozmawiali o swoich pasjach.

- Umiesz tańczyć? – spytał rozbawiony po poprzednim temacie Przemek.
- Nie umiem. – odparła uśmiechając się niewinnie.
- Nie gadaj, na pewno umiesz. – zaczął się z nią droczyć.
- Na serio nie potrafię. – uśmiech nie schodził jej z ust.
- Włącz muzykę. – poprosił.
- Będziesz mnie teraz uczył tańczyć? – spytała z lekkim, ale miłym zaskoczeniem.
- A i owszem, będę. – powiedział triumfalnie.
- Jesteś niemożliwy. – pokręciła głową i wstała włączając wieżę.

                   Chwilę potem oboje zajęci byli tańcem. Karolina od zawsze upierała się, że nie umie tańczyć, mimo, że tańczyła od dziecka. W podstawówce przez cztery lata udzielała się w szkolnej grupie tanecznej, a w gimnazjum była w tanecznej reprezentacji szkoły. Ale tańczyła układy do teledysków.

                   Byli tak zajęci sobą, że nie zauważyli, że przyszedł Krystian. Krystian trochę się zdziwił, że Karo nie jest sama w domu. Po zdjęciu kurtki i butów, brunet wszedł do salonu i opierając się o próg zaczął się im przyglądać. Kiedy się zorientowali, że nie są sami przerwali aktualnie wykonywaną czynność.

- Hej, brat. Pamiętasz Przemka? Chodziłam z nim do podstawówki. – zaczęła.
- Hej, siostra. – przywitał się – Owszem, przypominam sobie. Siema, Przemek. – przywitali się podając sobie dłonie.
- Siema, dawno się nie widzieliśmy. – odparł Przemek.

                   Chwilę pogadali, a potem Krystian odwiózł Przemka do domu. Karolina została w domu. Przebrała się w swoje ulubione szorty i starą koszulkę swojego brata, po czym zajęła się sprzątaniem i szukaniem wazonu dla kwiatów.

Komentarze

  1. I znowu się wczytałam. ;D
    Świetnie piszesz! < 33

    *Elena z pingera. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świrtny czkam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdziały coraz to lepsze i lepsze :D
    http://my-life-in-warsaw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć :) Wyczekiwany rozdział zwarty i gotowy :)
    http://sevmionelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne ! rzadko czytam blogi z opowiadaniem, ale Twój jest wyjątkiem ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne ! rzadko czytam blogi z opowiadaniem, ale Twój jest wyjątkiem ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na kolejne , bo jest świetne !
    Może wpadniesz? Zaobserwujesz? Skomentujesz?
    http://mikilove47582.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok, złapałam chwilę czasu żeby porządnie skomentować rozdział :D
    Powiem Ci że idzie Ci co raz lepiej :) Co rozdział, to lepszy i ciekawszy. Ahh, i cudowne zdjęcie na samym końcu :3 ^^ No nic, czekam na następny rozdział, bo jest co czytać, ciekawe to opowiadanie :)
    Zapraszam serdecznie na nową notkę u mnie :) http://sevmionelove.blogspot.com/2013/03/rozdzia-41.html

    OdpowiedzUsuń
  10. widzę, że polskie imiona...zwykle nie czytam takich opowiadań, ale co mi tam! zapraszam do mnie:
    http://polishberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział jedenasty

Kilka dni później                      Nadszedł wyczekiwany przez wszystkich pracowników zakładu fotograficznego dzień wernisażu. W ostatnim czasie wszyscy ciężko pracowali nad wystawą, którą przewieziono na parę godzin przed uroczystością do Starostwa. Zdjęcia w anty-ramach ustawiono na sztalugach tuż przy Informacji. To właśnie tu odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy, na które została zaproszona elita miasta, a także rodzina i przyjaciele obu praktykantek oraz ich nauczyciele ze szkoły. Potem ma odbyć się kolacja.  Kreacja Jesiki                      Wybiła godzina 18 00 . W jednej z łazienek biegały dwie młode praktykantki, w celu wyszykowania się. Obie chcą zabłysnąć, w końcu to ich dzień, a raczej wieczór. Dziewczyny od dwudziestu minut poprawiały makijaż i ubierały się ...

Rozdział V

            Kilka minut później Karolina była w drodze do liceum, gdzie uczyła się Kinga. Zastanawiała się nad tym, co ma powiedzieć przyjaciółce, i czy w ogóle ją zastanie. Kinga, czy to prawda, że…?; Kinga, Łukasz powiedział mi o… W głowie układała sobie początek rozmowy.             Co jeśli Kinga nie będzie chciała z nią o tym rozmawiać? Albo wkurzy się, że jej przyjaciółka broni jej chłopaka? W końcu on też jest moim przyjacielem. Doszła do tego wniosku, kiedy przekraczała drzwi szkoły. Zdążyła jedynie napisać do Kingi wiadomość, że na przerwie będzie czekała pod automatem z kawą, kiedy za sobą usłyszała znajomy głos. - Karoo! – odwróciła się i spostrzegła Artura. Artur jest dobrym znajomym Kingi i Karoliny. Chodzi do klasy z Kingą. - Artur? Ty nie na lekcji? – uśmiechnęła się. - Wracam z konkursu biologicznego. – oznajmił. - Jak Ci poszło? - Nie jest źl...